środa, 29 sierpnia 2018

Pudding chia kokosowy z granatem

Od zawsze mam kłopot ze śniadaniami... co rano prowadzę wewnętzrną walkę: zjeść śniadanie, czy poleżeć jeszcze 10 minut w łóżku... i zwykle to właśnie łóżko wygrywa. Oczywiście, znam teorię, w teorii jestem świetna! Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, wiadomo! Tylko trzeba wstać, zrobić coś do jedzenia, a co zrobić kiedy tak mi się nie chce? Latem jest jakoś łatwiej, nie trzeba odwozić dzieciaków do szkoły, piękna pogoda zachęca do wcześniejszego wstania z łóżka, to i czas na śniadanie się znajdzie. Ale zaraz znowu się zacznie szkolno-przedszkolne zamieszanie, które całkowicie pochłonie moje poranki. Na szczęście są sposoby na to, aby pyszne śniadanie przygotować sobie już wieczorem poprzedniego dnia. Takie rozwiązanie podpowiedziała mi dietetyczka z poradni 4line. Moje ulubione śniadanie tego rodzaju to bardzo prosty pudding chia na mleku kokosowym z granatem. W sezonie wykorzystuję polskie owoce - maliny lub borówki. Ważne, aby korzystać z dobrych składników - kupując mleko kokosowe szukajcie takiego, które w składzie ma tylko kokos oraz wodę, w końcu ma być nie tylko smacznie, ale i zdrowo!

wtorek, 1 maja 2018

Przepis na piknik

No i zaczęło się majówkowe grillowanie i piknikowanie! My w tym roku zainuagurowaliśmy sezon z przytupem. Wybraliśmy się w ekipie czterech rodzin (8 dzieci!) na wycieczkę kolejką wąsktorową z Piaseczna. W programie imprezy był piknik na polanie w miejscowości Runów. Miejsce piknikowe przygotowane przednio - altany w lasku dla tych, którzy nie chcieli smażyć się w słońcu, ognisko do pieczenia kiełbasek i duuuużo przestrzeni, dzięki czemu nie mieliśmy poczucia, że w tym lasku jest z nami również 50 innych osób. Kompletnie się tego nie czuło. Ale wracając do jedzenia, bo w końcu o tym jest ten blog. Na taką wyprawę trzeba było zabrać wałówkę - coś dla dzieci i coś dla rodziców. Nie samą kiełbasą z ogniska człowiek żyje! W babskim gronie podzieliłyśmy się obowiązkami, tak, aby nasze plenerowe menu było zróżnicowane, bogate i żeby prace nad nim  były rozdysponowane sprawiedliwie. Ja zrobiłam pankejki dla dzieciaków, do tego syrop z agawy (głównie dlatego, że miał plastikową buteleczkę), dziewczyny przyniosły pieczone ziemniaczki w folii aluminiowej (bardzo długo trzymają temperaturę i świetnie sprawdzają się na takie okazje, do tego były jeszcze obłędne kanapki z chrupiącej bagietki - z cammembertem i rukolą oraz z tuńczykiem i jajkiem. Całość uzupełnniły przekąski: sery, oliwki, orzechy, cienkie kabanosy, piady podsmażone na oliwie, pomidorki koktajlowe, pikle, winogrona oraz owoce dla dzieciaków. Choć ilość jedzenia początkowo nas przeraziła, okazało się, że na trzygodzinny piknik i taką ekipę było w sam raz!

Żebyśmy nie popadły całkiem w samouwielbienie mamy też pewne wnioski na przyszłość. Brakowało nam jakiegoś smarowidła do pieczywa, czy do piady. Następnym razem na pewno weźmiemy też hummus, albo świeże guacamole. No i przydałoby się na dobitke coś słodkiego - może ciasto z owocami? Cóż, majówka dopiero się rozkręca, mamy czas, żeby dojść do perfekcji;) A u Was jak wygląda piknikowanie? Podowiedzie coś?


piątek, 9 lutego 2018

Tarta z kurczakiem, szpinakiem i ciemnymi winogronami

Niby mamy duży stół i odpowiednią ilość krzeseł, ale zwykle podejmujemy gości na kanapie, bo tak najwygodniej, a na stole aranżujemy bufet z takimi przekąskami, które można wziąć w rękę, lub położyć na telerzyku i bezproblemowo zjeść "w ruchu", albo zasiadając na miękkiej, wygodnej sofie. Takie imprezy sprawdzają się zwłaszcza, gdy goszczą u nas znajomi z dziećmi, bo i tak przy stole nikt by długo nie usiedział;) Na jedną z takich okazji przygotowałam (podpatrzoną u firmy cateringowej) tartę z kurczakiem, szpinakiem i ciemnymi winogronami. Upiekłam ją w dużej brytfannie na ciasto, wystudziłam i pokroiłam na zgrabne kwadraty - w sam raz na kilka kęsów. Wyszło mi 15 porcji, które błyskawiczie rozeszły się wśród moich gości. Tartę można spokojnie przygotować dzień wcześniej i wstawić do lodówki na noc, a tuż przed imprezą pokroić i zaserwować. 

 

poniedziałek, 5 lutego 2018

Oponki serowe z lukrem cytrynowym

Wyglądają po "amerykańsku", ale to nasze, polskie oponki serowe. Doskonałe nie tylko w tłusty czwartek! Robi się je znacznie szybciej niż tradycyjne pączki - nie wymagają długiego wyranbiania ciasta, ani wytastania. Są świetną aternatywą dla wszystkich, którzy unikają drożdży - swoją puszystość zawdzięczają sodzie. Moja mama zawsze posypuje je cukrem pudrem, ale ja postanowiłam nadać im nieco bardziej odświętny charakter. Zanurzyłam je w domowym lukrze cytrynowym i udekorowałam drobną posypką na wzór donutów. Najlepej smakują jeszcze ciepłe, ale uwaga! Jak się już zacznie je jeść, trudno przestać! ;)





poniedziałek, 29 stycznia 2018

Omlet z nadzieniem "greckim"

Dziś zdradzę Wam, co najchętniej jem na kolację! Uwielbiam, po prostu uwielbiam omlet w tej wersji! Tak, tak, wiem, że omlety to bardziej na śniadanie, ale rano nie mam na nie czasu, a wieczorem.. mmmm pycha! A żeby było ciekawiej, jest on częścią mojej diety opracowanej przez dietetyka. Można? Można! Jest zdrowo, sycąco i zgodnie z zaleceniami. A do tego pysznie i na ciepło. Spróbujcie tego przepisu koniecznie - myślę, że sprawdzi się zarówno na śniadanie, jak i na kolację, a może nawet na lunch do pracy?


piątek, 22 grudnia 2017

Tort makowy z bitą śmietaną i pomarańczami (bezglutenowy)

Moja mama zawsze przygotowuje ten tort w wersji z kremem kawowym. Ja też planowałam go zrobić właśnie w takiej wersji, ale w jednej z sieciowych kawiarni "przemówił" do mnie podobny tort tyle, że z kremem mascarpone i pomarańczami. I zakochałam się w takim wydaniu! Postanowiłam na bazie przepisu mojej mamy zrobić podobny przysmak. Makowe, wilgotne, bogate w smaku ciasto przełożyłam delikatną bitą śmietaną i plastrami pomarańczy, a na koniec udekorowałam polewą z deserowej czekolady. Tort wychodzi duży i jest bardzo reprezentacyjny - doskonały na Święta, czy Sylwestra.



środa, 20 grudnia 2017

Sernik z żurawinami na korzennym spodzie

Święta tuż tuż, to i mój ulubiony sernik zyskał świąteczną odsłonę. Tym razem zrobiłam go na spodzie z ciasteczek korzennych i udekorowałam dużą ilością żurawiny w cukrze. Tym razem użyłam tej o dużych owocach, które po przekrojeniu wyglądają jeszcze ciekawiej. Całość ma zaskakujący smak - piernikowy spód świetnie komponuje się z półsłodką, kremową masą twarogową, a kwaskowa żurawina balansuje smaki i nieco intryguje. Mój sernik w świątecznej odsłonie miał swoją premierę podczas rodzinnego spotkania w ubiegłym tygodniu i zrobił furorę! Zwłaszcza żurawina, która mimo początkowej niechęci (związanej z jednak dość kwaśnym smakiem), zyskała podczas kolacji prawdziwych fanów. Spróbujcie koniecznie!

sobota, 9 grudnia 2017

Żurawina w cukrze do dekoracji

Oszronione żurawiny to elegancka zimowa i świąteczna dekoracja ciast i deserów. Jej przygotowanie wymaga czasu, ale nie jest trudne. Pięknie prezentuje się na sernikach, ciastach oblanych lukrem królewskim, czy białą czekoladą.


piątek, 8 grudnia 2017

Babka piaskowa z makiem

Babki kojarzą się bardziej z Wielkanocą niż z Bożym Narodzeniem, ale coś czuję, że babka piaskowa z makiem i lukrem, udekorowana oszronioną żurawiną będzie w naszym domu gwiazdkowym hitem! Przygotowałam ją na bazie przepisu na babkę piaskową cytrynową, dodałam odrobinę mleka i mak oraz esencję migdałową. Jest delikatna puszysta, ale jednocześnie lekko krucha, rozpływa się w ustach, a delikatny aromat migdałów podkreśla smak maku. Jej przygotowanie zajmuje chwilę i jest bardzo proste, ale dzięki świątecznej dekoracji wygląda dostojnie i odświętnie. Zapewniam, że będzie pyszną dekoracją świątecznego stołu!

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Domowa przyprawa piernikowa

Nastał czas pierników, pierniczków, ciast korzennych i oczywiście aromatycznego grzańca. Bez przyprawy piernikowej ani rusz! Najlepsza jest oczywiście domowa. Podczas jej przygotowania w domu obłędnie pachnie, od razu robi się świątecznie i klimatycznie. W poszukiwaniu najlepszej receptury zadzwoniłam do mamy z pytaniem o mieszankę, którą robiła moja babcia. No niestety, babcia tym razem nie trzymała się ściśle żadnego przepisu - dawała po trochu wszystkiego jak leci i jakoś wychodziło. Mama powiedziała mi, że w składzie na pewno był cynamon, imbir, goździki, ziele angielskie i gałka muszkatołowa wszystko w bliżej nieokreślonych proporcjach. Cóż, musiałam się zdać na intuicję, smak i zapach. Moja przyprawa jest zatem połączeniem smaku i aromatu, który pamiętam z dzieciństwa z moją własną inwencją twórczą.